• Wszystko o akordeonie

  • Wywiady

  • Relacje z koncertów

  • Recenzje płyt

  • Sprzęt

Polski Portal Akordeonowy

akordeon.pl

MACIEJ FRĄCKIEWICZ O AKORDEONIE...

9.04.2012r.

 

Maciej Frąckiewicz, jeden z najlepszych akordeonistów młodego pokolenia w rozmowie z Mateuszem Dońcem.

 

 

MD: Dlaczego akordeon?

MF: W zasadzie wybór na ten instrument padł dość przypadkowo, mając 6 lat zasadniczo dziecko zna tylko te instrumenty, które są najpopularniejsze (tj. skrzypce, fortepian) i tak, jak moi rówieśnicy do szkoły zdawałem z myślą o nauce na tych instrumentach. Jednak komisja rekrutacyjna zaproponowała akordeon, co moi rodzice przyjęli z aprobatą i tak już zostało.

 

Z którym z profesorów współpracowało Ci się najlepiej?

Zdecydowanie największy wpływ na mój rozwój miał Jerzy Kozłowski z OSM II st. w Białymstoku. Szczególnie na tym etapie kształcenia potrzebny jest świetny pedagog. Bez wystarczającego rozwoju w tym wieku później może być już ciężko „dogonić” swoich rówieśników, myślę, że zaniedbując ten okres nie ma szans na bycie zawodowym muzykiem klasycznym.

Na swojego pedagoga w trakcie studiów wybrałem prof. Klaudiusza Barana, który jako jeden z nielicznych (a w zasadzie jedyny) ma w Polsce kontakt z instrumentem na najwyższym poziomie, współpracuje z najlepszymi muzykami i występuję na renomowanych festiwalach, również w tym najambitniejszym repertuarze. Nieoceniony jest fakt, jak wiele praktycznych rzeczy można z takim pedagogiem skonsultować, od wyboru repertuaru pod kątem konkretnych konkursów czy później koncertów, przez sugestie interpretacyjne aż do szczegółów „technicznych” życia zawodowego muzyka.

Ciężko jednoznacznie stwierdzić, z którym z profesorów pracowało mi się najlepiej, od każdego z nich nauczyłem się czegoś innego. W trakcie stypendium Erasmus w Hiszpanii miałem możliwość pracować pod okiem Inakiego Alberdiego, od którego nauczyłem się zupełnie nowego podejścia do dźwięku, zobaczyłem jak subtelne różnice jesteśmy w stanie znaleźć w połączeniach między dźwiękami, jak duży może być pojedynczy dźwięk, gdy jest prawidłowo wyemitowany. Nauczyłem się grać jeszcze subtelniej wszystkiego bardzo świadomie słuchając.

Obecnie poza kończeniem studiów w Warszawie jestem na solistycznym studiach podyplomowych Konzertexamen w Detmold w Niemczech w klasie prof. Grzegorza Stopy, który ma obecnie bez wątpienia największy wpływ na moje granie. Pracujemy nad wieloma szczegółami, myślę, że takie dogłębne zagłębianie się w utwór jest potrzebne na każdym etapie edukacji.

Poza pedagogami, z którymi regularnie pracowałem odbyłem szereg kursów, szczególnie sobie cenie pracę z Yurim Szyszkinem, Claudio Jaccomuccim czy Stefanem Hussongiem – każdy z nich przekazał mi wiele ciekawych i pomocnych wskazówek.

 

Który z Twoich sukcesów jest dla Ciebie najważniejszy?

Ciężko jednoznacznie wymienić jeden sukces jako ten najważniejszy. Jednym z pierwszych, które dały mi naprawdę dużo pozytywnej energii, a także powoli pozwoliły wejść na rynek muzyczny był Konkurs Eurowizji dla Młodych Muzyków, gdzie w finale zagrałem z Polską Orkiestrą Radiową pod batutą Łukasza Borowicza. Kolejnym była wygrana na VIII Konkursie Muzyki XX i XXI wieku dla młodych wykonawców w Radziejowicach, który pomógł mi ugruntować się wśród polskich wykonawców muzyki nowej, ułatwiło mi to prezentacje na festiwalach muzyki współczesnej. Kolejnymi były konkurs im. M. Spisaka w Dąbrowie Górniczej, gdzie byłem wysoko oceniony przez instrumentalistów – nie akordeonistów - co szczególnie miało dla mnie duże znaczenie. Kolejnym był sukces na konkursie w Arrasate w Hiszpanii– jednym z najpoważniejszym konkursów akordeonowych na świecie – wśród jurorów byli Claudio Jacomucci, Inaki Alberdi, Friedrich Lips, Stefan Hussong czy Vojin Vasovic – czyli w zasadzie największe postacie naszego akordeonowego świata.

Poza sukcesami konkursowymi ważne są dla mnie prestiżowe koncerty, szczególnie symfoniczne, należy tu przede wszystkim wymienić występ z NOSPRem, gdzie wykonywałem dla mnie napisany Koncert „.. denn ich steure mit meinen Genossen über das dunkle Meer zu unverständlichen Völkern..” Dariusza Przybylskiego czy koncert z Sinfoniettą Cracovią, gdzie po raz pierwszy grałem Koncert d BWV 1029.

 

Wolisz koncertować solo, w zespołach kameralnych, czy z towarzyszeniem orkiestry?

Oczywiście, że największą frajdę sprawia granie z orkiestrą, jednak niestety nie zdarza się to często. Poza tym wydaje mi się, że jestem osobą dość towarzyską i wszelki kontakt z innymi muzykami daje mi ogromną satysfakcje, a także z pewnością bardzo rozwija. Solowe granie jest najbardziej komfortowe, bo to ja o wszystkim decyduje i ode mnie wszystko zależy, jednak jest to „studium samotności” co nie zawsze mi odpowiada. Staram się zachować balans między pracą solową a interakcją z innymi muzykami.

 

Którego z kompozytorów akordeonowych cenisz najbardziej? Dlaczego?

Zależy co masz na myśli mówiąc kompozytor akordeonowy; ten co pisał zasadniczo tylko na akordeon czy też co po prostu używał akordeonu jako kolejnego medium twórczego? Jeśli to pierwsze to nie specjalnie przepadam za tymi kompozytorami i nie chciałbym ich w jakichś sposób wartościować. Jeśli masz na myśli kompozytorów, którzy m.in. pisali na akordeon to specjalne miejsce zajmuje tutaj Sofia Gubaidulina. Jej muzyka niezwykle dosadnie przemawia do mnie ze swoją duchowością, każdy Jej utwór naznaczony jest niezwykłym mistycyzmem. Kompozytorka mówi do nas nie tylko poprzez napisane przez Nią nuty, ale także przez pauzy , które w Jej kompozycji odgrywają szczególną rolę, tak naprawdę dopiero pomiędzy dźwiękami opowiada muzyczną historię. Poza Gubaiduliną myślę, że jest wielu twórców, na których powinniśmy zwrócić uwagę, nie tyleż w kwestii wartości ich utworów o ile przede wszystkim patrząc przez pryzmat tego, co dobrego zrobili dla nobilitacji akordeonu na muzycznej mapie świata. Należy tu wymienić przede wszystkim Andrzeja Krzanowskiego, Arne Nordheima, Luciano Berio, Toshio Hosokawe czy Magnusa Lindberga.

 

W jakim repertuarze czujesz się najlepiej? 

Staram się być elastyczny i wszechstronny i nie stronie od żadnego rodzaju muzyki natomiast najchętniej przygotowuję muzykę barokową (ostatnio np. Wariacje Goldbergowskie) – na tych utworach można się najwięcej nauczyć. Staram się również poznawać klasykę muzyki XX wieku (Berio, Hosokawa, Gubaidulina). Ponadto dużo pracuje z kompozytorami nad nową polską literaturą – m.in. w kwietniu na Festiwalu Musica Polonica Nova we Wrocławiu prawykonam utwory Dariusza Przybylskiego, Jagody Szmytki, Rafała Janiaka. Jako ciekawostkę dodam, że w programie koncertu znajdzie się bodajże ostatni nie prawykonany akordeonowy utwór Andrzeja Krzanowskiego - Sonata nr 2, której nuty znalazłem w Biblioletece Królewskiej w Kopenhadze.

 Najmniej lubię utwory rosyjskich kompozytorów, którzy pisali w zasadzie tylko na akordeon (bo byli akordeonistami). Nie twierdze, że nie należy ich grać, uważam, że mają ogromną wartość pedagogiczną, jednak niestety widzę nikłą szansę na możliwość prezentacji tych utworów na poważnych scenach. Nie chciałbym tutaj generalizować, bo w najbliższym czasie chciałbym zagrać Sonatę Repnikowa...

 

Serdecznie dziękuję za wywiad :)

 


Wywiad przeprowadził: Mateusz Doniec