• Wszystko o akordeonie

  • Wywiady

  • Relacje z koncertów

  • Recenzje płyt

  • Sprzęt

Polski Portal Akordeonowy

akordeon.pl

KLEZMAFOUR NA FESTIWALU W KOTLINIE I WYWIAD Z JANUSZEM BARAŃSKIM

12.10.2012r.

 

12 października byłem uczestnikiem widowiska muzycznego. Tak trzeba nazwać koncert zespołu Klezmafour na XVII Festiwalu Solistów i Zespołów Akordeonowych w Kotlinie. Koncert, który długo będę jeszcze wspominał.

Przez 16 lat trwania festiwalu Janusz Barański zapraszał tak oryginalne zespoły, że publiczność jest przyzwyczajona absolutnie do wszystkiego. Tak było i tym razem, kiedy nawet starsze osoby świetnie bawiły się przy klezmersko-punkowych rytmach.

Na wielkie słowa uznania zasługuje oświetlenie, które podczas koncertu było fenomenalne. W każdym utworze tworzyło niezwykły klimat. Kolorowe światła, dym, laserowe promienie w połączeniu z perfekcją wykonawców dawały spektakl, który na długo pozostanie w pamięci widzów.

Należy również pochwalić frontmanów zespołu, braci Czaplińskich. Ich sposób gry, poruszania się na scenie – niezwykle energiczny i żywiołowy – idealnie odzwierciedla charakter muzyki granej przez Klezmafour.

Na koniec słowo o akordeoniście. Na pierwszy rzut oka Rafał Grząka wydaje się nie pasować do reszty zespołu. Siedzący z tyłu, całkowicie skupiony na swojej grze jest prawie niezauważalny, ale jego solówki były tak efektowne i widowiskowe, że przyćmiewały nawet fantastycznie ruszających się (grających z resztą też…) frontmanów. 

 

Show, który Klezmafour zaprezentowało pod koniec koncertu nie jestem w stanie opisać słowami. To trzeba zobaczyć!

 

Po koncercie porozmawiałem z Januszem Barańskim, dyrektorem festiwalu.

 

Polski Portal Akordeonowy: Jesteśmy mniej więcej „w środku” festiwalu. Jakie są Twoje przemyślenia na temat tegorocznej edycji?

Janusz Barański: Myślę, że po raz siedemnasty sprawdza się formuła festiwalowa, aby muzykę festiwalową pokazywać specjalnie dla publiczności. Okazało się po raz kolejny, że wszystkie sale, w których organizujemy festiwal są zapełnione prawie po brzegi - od kościoła, w którym grał Krzysiu Bondar, poprzez pałac w Dobrzycy, gdzie zagrał zespół harmonijek ustnych „Animato”, kończąc na dzisiejszym koncercie zespołu Klezmafour. Każdy z tych koncertów był zupełnie inny, ale po to jest właśnie festiwal, żeby pokazywać możliwości akordeonu w różnych rodzajach muzyki. Najważniejsze jest to, że publiczność tę muzykę kupuje. Publiczność przychodzi na festiwal od wielu lat właśnie po to, by tak zróżnicowanej muzyki słuchać. Kilka lat temu dziennikarka zapytała mnie: „Janusz, a co Ty zrobisz za 10 lat? Przecież wtedy już chyba nie będzie kogo pokazywać”. Okazuje się jednak, że akordeonowy rynek muzyczny powoli się rozrasta i jest coraz ciekawszy ze względu na młodych ludzi, którzy fantastycznie grają na tym instrumencie muzykę, którą publiczność chce słuchać.    

 

Czy najciekawszy punkt programu jest dopiero przed nami?

Wydaje mi się, że ten najciekawszy, najbardziej zróżnicowany i inny niż dotychczasowe był właśnie dzisiaj. Dziś było nieprawdopodobne zderzenie młodości z wiekiem 60+. Okazało się, że można się bujać, można wstawać, kołysać się przy takiej muzyce. Młodzi wychodzą pod scenę, tańczą i bawią się. Ta muzyka nas zjednoczyła. Formuła festiwalu jest jednak tak dobrana, że na każdym koncercie można się zadziwić i zachwycić.

Sam siebie mogę zapytać, „czy taperowanie do filmu Charlie’go Chaplina będzie wydarzeniem?”. Okazuje się, że idąc do sponsorów w dużych firmach widzę sekretarki, które pytają się, czy w tym roku również będzie kino. Mówią, że w zeszłym roku były w kinie na festiwalu i są tak zachwycone, że w tym roku wybiorą się nie tylko do kina, ale też na inne koncerty. To właśnie dowód na to, że każdy festiwalowy koncert jest wydarzeniem.       

 

Wróćmy do tego, co działo się dzisiaj. Jakie są Twoje osobiste wrażenia?

Dobrze, że współpracujemy z tymi ludźmi, z którymi współpracujemy. Trafiliśmy w „10” z zespołem, trafiliśmy w „10” z firmą nagłaśniającą i oświetlającą. Dzisiaj była to po części muzyka, a po części widowisko. Może to nieskromne i nie powinienem tego mówić, ale nie widziałem w Polsce drugiego miejsca, w którym muzyka byłaby tak sprzedawana publiczności. Dzisiejszy koncert był absolutnie fantastyczny. Szczerze mówiąc też dziś zostałem zaskoczony. Znam zespół Klezmafour, przecież w ciemno tego nie kupowaliśmy. Słyszałem nagrania, długo się zastanawiałem nad tym zespołem, ale nie żałuję.

 

 

Janusz Barański (pierwszy z prawej) i członkowie komitetu organizacyjnego festiwalu.

 

Jakie w tym roku było kryterium doboru zespołów?

Pamiętamy, co było w zeszłym roku. Był fantastyczny Ariel Ramirez, były różne inne rzeczy. Każdy festiwal jest alternatywą dla poprzedniego. Do niektórych rzeczy wracamy po kilku latach, ale każdy festiwal musi być inny od tego, który był w poprzednim roku.

 

Czy planujesz już kolejny festiwal?

W sensie mentalnym już planuję kolejny festiwal. Po wysłuchaniu koncertów Klezmafour i Animato myślę nad muzyką, jaka będzie na przyszłym festiwalu. Nie znam jeszcze wykonawców, jeszcze o nich nic nie wiem, nie jestem w stanie powiedzieć żadnego nazwiska, ale czuję, co powinno być w przyszłym roku. Będzie musiało być „coś innego”.

 

Jak obecny festiwal prezentuje się na tle poprzednich?

To bardzo dziwne pytanie, dziękuję za nie. Ono nas bardzo nurtuje. To dziwne, może się mylę, ale dla nas, organizatorów każdy festiwal, który się toczy wydaje się lepszy od poprzedniego. W związku z tym zastanawiam się, czy on jest naprawdę lepszy od poprzedniego, czy nam się tak tylko wydaje. Pod względem organizacyjnym jest zazwyczaj taki sam poziom, osiągnęliśmy już pewną stabilność, ale pod względem muzycznym zawsze jest inny. Mamy to szczęście, że trafiamy z muzykami, z ludźmi, z widownią. Nie możemy odpuścić, bo to jest bardzo groźne. Można budować festiwal przez rok, dwa, pięć i nagle zrobić jedną głupią rzecz i okaże się, że jest „po festiwalu”. Dzieje się tak dlatego, że naszego festiwalu nie kupują krytycy, tylko widownia. Nie wiem, dla kogo gra się trudniej – czy dla czterech panów, czy dla pięciuset osób na widowni.

 

Dziękuję bardzo za wywiad. Życzę powodzenia podczas kolejnych koncertów.

Również dziękuję, zapraszam na Festiwal w Kotlinie i pozdrawiam wszystkich akordeonistów.

 


Autor: Mateusz Doniec

Zdjęcia: Mateusz Doniec