• Wszystko o akordeonie

  • Wywiady

  • Relacje z koncertów

  • Recenzje płyt

  • Sprzęt

Polski Portal Akordeonowy

akordeon.pl

ROZMOWA Z DANIELEM LISEM

21.12.2011r.

 

Podczas XX edycji festiwalu akordeonowego w Przemyślu mieliśmy przyjemność porozmawiać z Danielem Lisem – wspaniałym akordeonistą, absolwentem Akademii Muzycznej w Katowicach, a obecnie pracownikiem naukowo-dydaktycznym Katedry Akordeonu katowickiej AM.

Daniel Lis ukończył studia z wynikiem celującym w 2000 roku w klasie prof. Joachima Pichury. Jest laureatem wielu konkursów ogólnopolskich i międzynarodowych. Był stypendystą Ministra Kultury i Sztuki w latach 1997/98 i 1999/2000. Występował jako solista i kameralista w Polsce, Austrii, Szwajcarii, Holandii, Bułgarii oraz na Węgrzech i Słowacji. Dokonał szeregu nagrań dla radia i  telewizji.


PPA: Dlaczego akordeon?

Daniel Lis: Przede wszystkim to piękny instrument o ogromnych możliwościach. Zacząłem grać na akordeonie będąc dzieckiem, akordeon zachwycił mnie wtedy i fascynuje mnie do dzisiaj.

 

W jakich okolicznościach spotkał się Pan z akordeonem po raz pierwszy?

Ktoś w szkole podstawowej grał na akordeonie, bardzo mi się to spodobało i poprosiłem rodziców, żeby zapisali mnie do szkoły muzycznej.

 

Wiemy, że koncertowanie i nauczanie to nie jedyne Pana zajęcia. Jak rozpoczęła się współpraca z firmą Ballone Burini? 

Współpraca rozpoczęła się pięć lat temu, gdy byłem na targach muzycznych we Frankfurcie. Chciałem zobaczyć wszystkie firmy produkujące akordeony, porównać te instrumenty. Szczerze mówiąc nie chciałem kupować nowego akordeonu, byłem wtedy zadowolony ze swojego Zero Sette, ale jak zobaczyłem modele Ballone Burini zachwyciłem się nimi. Wspaniałe brzmienie, świetna mechanika, niezawodność, jako koncertujący muzyk postanowiłem zmienić akordeon na Ballone Burini.

 

W jakich zespołach obecnie Pan występuje?

Obecnie nie mam zespołu, który występuje pod jedną nazwą. Gram w przeróżnych składach. Koncertuję solo, w duecie z żoną – również akordeonistką, w rożnych składach kameralnych, a także z towarzyszeniem orkiestry. Można powiedzieć, że gram w takim składzie, na jakie jest zapotrzebowanie.

 

Co daje większą satysfakcję – koncertowanie, czy nauczanie?

To są dwie różne dziedziny. Myślę, że koncertowanie daje bardziej wymierną satysfakcję, bardziej namacalną. Kiedy wychodzi się na scenę, koncert jest udany, publiczności podoba się wykonanie, to natychmiast ma się satysfakcję z dobrze wykonanej pracy. Nauczanie to proces bardzo rozciągnięty w czasie, gdzie efekty starań raz są, raz ich nie ma i nie jest to zawsze od nas zależne. Myślę, że takie sytuacje, jak dzisiaj, gdy moja uczennica zajęła II miejsce w kategorii do 10 lat to jest taki moment, który daje satysfakcję i potwierdza, że ogromny wkład pracy dany uczniowi procentuje. Oczywiście nie tylko pierwsze miejsca na konkursach to satysfakcja dla nauczyciela. Sukcesem jest to, że uczeń gra, rozwija się, koncertuje w szkole i pokonuje własne słabości.

 

Jak wspomina Pan konkurs Coupe Mundiale, w którym osiągnął Pan bardzo duży sukces?

Zetknięcie z tym konkursem nie było proste, samo przeświadczenie, że żaden z polskich akordeonistów nie wygrał Coupe Mundiale, a niewielu było w ścisłej czołówce powodowało, że udzielały się dodatkowe nerwy. Jest to trudny konkurs, etapy są tak skonstruowane, że nie liczą się tylko umiejętności, ale i dobór repertuaru. W pierwszym etapie jest utwór obowiązkowy, sonata Scarlattiego, Preludium i Fuga Bacha – jest to swego rodzaju przegląd techniczny, gdzie „wszystko słychać”. W drugim etapie można wykonać tylko jeden utwór, więc też trzeba wiedzieć, jaki utwór wybrać, żeby pokazać się z jak najlepszej strony i dopiero w trzecim etapie, gdzie znajduje się najmniej uczestników można zaprezentować pełnię swoich umiejętności.

 

Czy uważa Pan, że jest to najtrudniejszy konkurs akordeonowy?

Nie, nie uważam tak. Każdy konkurs ma swoje trudności i stawia przed uczestnikiem wyzwanie, z którym trzeba się zmierzyć. Przemyśl to według mnie również jeden z trudniejszych konkursów, gdzie w kategorii zawodowej każdy ma na prezentację tylko 25 minut, więc też trzeba dobrać repertuar tak, aby był interesujący i pokazał jak najwięcej. Liczba uczestników i jakość wykonań tegorocznego konkursu jest naprawdę imponująca.

 

Plany na przyszłość?

Chciałbym kontynuować to, co robię do tej pory i dalej się rozwijać. Kończę nową płytę związaną z doktoratem – prezentuję na niej głównie muzykę rosyjską. Przy okazji tej pracy odkryłem wiele interesujących aspektów twórczości Władysława Zołotariowa. Chcę dalej koncertować, uczyć oraz zgłębiać tajniki serwisu instrumentów.

 



Wywiad przeprowadzili: Łukasz Mirek i Mateusz Doniec

Zdjęcie: Daniel Lis