• Wszystko o akordeonie

  • Wywiady

  • Relacje z koncertów

  • Recenzje płyt

  • Sprzęt

Polski Portal Akordeonowy

akordeon.pl

Wywiad z Arkadiuszem Korytkowskim

15.05.2015
 

"Świat Akordeonu" to grupa założona w 2011 roku na portalu facebook.com. Obecnie zrzesza 3373 członków. Opinie o niej są różne - jedni się nią zachwycają, inni mocno krytykują. Nie da się jednak ukryć, że obecnie to najlepiej działająca w sieci grupa/forum poświęcona akordeonowi. Ekscentryczny "Prezes" systematycznie dąży do propagowania akordeonu nie tylko w sieci i odnosi kolejne sukcesy. 

 

Dlaczego zacząłeś grać na akordeonie?

Miałem 5 lat i byłem wtedy w przedszkolu. Moja rodzina zauważyła, że interesuje mnie muzyka i granie na instrumentach. Tata kupił mi mały dziecinny akordeon, który był bardziej zabawką, a nie instrumentem. Grałem na nim ze słuchu prawą ręką proste melodyjki. Parę lat później dziadek kupił mi w prezencie na komunię akordeon Weltmeister Cordal 80-basowy, na którym gram do dziś. W 3-ej klasie szkoły podstawowej rodzice zaprowadzili mnie na przesłuchanie do PSM w Łomży i zacząłem naukę gry w klasie Mirosława Kotelczuka; ukończyłem ją w roku szkolnym 92/93. Nie pałałem wówczas miłością do akordeonu, można powiedzieć, że nie lubiłem tego instrumentu, chciałem grać na perkusji i keyboardzie. Miłość do akordeonu przyszła parę lat później, gdy już grałem w zespole na weselach.

 

W jakich okolicznościach zacząłeś grać na weselach?

Szkołę muzyczną ukończyłem równolegle ze szkołą podstawową i chciałem iść na księdza, do niższego seminarium duchownego, jednak mój tata stanowczo się sprzeciwił. Wiedział, że granie to mój konik i chciałem grać na keyboardzie. Kupił mi wówczas keyboard Yamaha PSR-410 oraz kompletny sprzęt nagłośnieniowy i zapoznał mnie ze swoim kolegą, który grał na weselach od wielu lat. Od razu zostałem przyjęty do tego zespołu i tak się zaczęło moje muzykowanie. Dzięki temu przeszła mi chęć bycia księdzem :)

 

Dużo jest negatywnych komentarzy o akordeonistach grających na weselach. Jaka to praca z perspektywy muzyka?

Dla mnie to była kolejna szkoła. Nie było wówczas dostępu do internetu, nie miałem komputera, nut też było mało, trzeba było uczyć się utworów ze słuchu i samemu rozpisywać nuty. Dzięki temu zacząłem też samodzielnie rozpisywać utwory. Na próbach graliśmy tylko na podstawie akordów dla gitarzysty, resztę trzeba było samemu stworzyć. To była bardzo dobra szkoła muzykowania. Później grałem z różnymi muzykami i zobaczyłem że grają bardzo dobrze, ale tylko z nut, z których zagrają wszystko, lecz gdy trzeba było grać ze słuchu, to mieli z tym kłopot. Nie spotkałem się z negatywnym odbiorem, ponieważ grałem i z nut i ze słuchu.

W pierwszym zespole grałem na klawiszach, śpiewałem, ale w kolejnych zespołach grałem też na samym akordeonie przez całe wesele. To było sporo godzin muzycznej praktyki. Do większości utworów nie miałem nut. Wówczas akordeon kojarzył mi się tylko z weselami i biesiadą oraz muzyką ludową, lecz to się później zmieniło.

 

Co spowodowało zmianę?

To już było wtedy, gdy kupiłem komputer i wszedłem w świat internetu. Miałem dostęp do tysięcy nagrań i wykonań. Zacząłem odkrywać wówczas uniwersalność akordeonu i zobaczyłem że świetnie brzmi w jazzie i w muzyce klasycznej. Zacząłem być dumny z tego, że gram na takim wszechstronnym instrumencie, który brzmi dobrze w każdym gatunku muzycznym. Można go zabrać wszędzie, nie potrzeba prądu, a także zastępuje podczas grania cały zespół przy podkładzie do śpiewu, gdyż jednocześnie można grać i melodię i akompaniament.

Wtedy założyłem swój kanał na YouTube "aro7777", zacząłem też udzielać prywatnych lekcji nauki gry na akordeonie. Parę miesięcy wcześniej odkryłem dzięki koledze nagrania Tadeusza Wesołowskiego i zakochałem się w akordeonie. Przypomniałem sobie, jak moi dziadkowie opowiadali mi o tym, że słuchali zawsze Wesołowskiego w audycjach radiowych. Nazwisko tego polskiego akordeonisty przewijało się wcześniej w rozmowach, lecz posiadałem wcześniej tylko magnetofon, a jego nagrania były dostępne na płytach winylowych. Nie było wtedy allegro (śmiech). To właśnie internet otworzył mi drzwi do świata akordeonu. Odkryłem potem nagrania W. Bieżana i K. Turewicza i to spowodowało, że zacząłem zbierać płyty i nagrania akordeonowe. Mając kanał YT nawiązywałem sporo nowych znajomości i to było impulsem do stworzenia akordeonowej społeczności.


Można powiedzieć, że napisałeś własny rozdział w Polskiej Internetowej Akordeonistyce. Grupę Świat akordeonu można śmiało porównać z pierwszym grazesluchu - chodzi mi o popularność. Pomiędzy grazesluchu, a światem akordeonu był jeszcze Portal Akordeonowy i forum, gdzie również aktywnie uczestniczyłeś. Jak ta historia wyglądała za kulisami? Pierwsze forum, pierwsze rozmowy, artykuły, aż w końcu założenie grupy?

Na forum zacząłem się udzielać, gdy żył jeszcze Mirosław Marks, pamiętam dyskusje o nim, nie miałem wówczas grupy, tylko kanał na YT. Dzięki forum dostawałem sporo zamówień na rozpisywanie nut, było też wiele próśb o aranżacje na akordeon popularnych utworów, co sprawiło że poszerzałem repertuar. Wielu forumowiczów chciało bym sam je nagrywał na YT.

 

Dobrze znałeś M. Marksa?

Marksa znałem tylko z rozmów telefonicznych i konferencji na skype. Osobiście się nie poznaliśmy, niestety.

 

Jak go wspominasz?

Był ciepłym człowiekiem, bardzo otwartym, chętnie pomagał, dostrzegł we mnie miłość do akordeonu i naciskał na stworzenie grupy, nie mówił wtedy o chorobie, mówił ze gdyby miał moje lata to by sam to zrobił. Powtarzał, że on już jest na to za stary a ja mogę to zrobić. Dlaczego akurat mnie wybrał - nie wiem. Parę lat po jego śmierci powstała grupa.

 

Jesteś dość kontrowersyjną postacią. Miałeś swój profil na portalu z kamerkami na żywo, masz akordeon-tygrys, nosisz koszulkę z napisem prezes. Skąd pomysł na taki wizerunek?

Na portalu z kamerkami grałem bo znajomi mówili, ze grają na tym portalu gitarzyści i pianiści, a akordeonisty nigdy nie było widać. Więc postanowiłem spróbować, wpadały nawet z tego małe pieniądze, po mnie zaczęli tam grać inni akordeoniści.

Akordeon z tygrysem spodobał mi się na allegro, bo był oryginalny i postanowiłem go mieć. Koszuli z napisem prezes już nie nosze, dostałem ją od grupy podczas I Podlaskich Spotkań Akordeonowych, wręczyli mi ją na scenie, obecnie chodzimy w koszulkach z logo Grupy.

 

Czy z takim dorobkiem jest Ci łatwiej, czy jednak Twoje oryginalne pomysły sprawiają, że ludzie nie postrzegają Cię poważnie?

Są tacy co zazdroszczą, pozakładali swoje grupy i nic tam się nie dzieje, nawet jednego zjazdu nie zrobili. Ja propagowałem akordeon wszędzie i na różne sposoby, więc nie spotykam się z zarzutami. Ludzie rozumieją, że działałem na różne sposoby i miałem różne pomysły zanim doszło do powstania grupy.
Ponoć niektórzy nauczyciele akademiccy określają naszą grupę jako zbieraninę amatorów, ale to świadczy o tym, że nie wiedzą do końca o tym, kto w niej jest. Poza tym amatorzy to nie są ludzie gorszej kategorii. Wiele osób odkrywa swą pasję dość późno i tacy nie mają już szans na szkołę muzyczną. Ta grupa daje im możliwość nauki i rozwoju, nowych kontaktów.

 

Jakie są korzyści bycia "prezesem" grupy Świat Akordeonu?

Łatwiej mi jest z nowymi inicjatywami, ludzie z grupy mają różne kontakty, sami organizują zjazdy w swoim regionie. Poznaję dzięki grupie nowych przyjaciół i wspaniałych muzyków, których do niedawna słuchałem na płytach. Teraz są moimi kolegami.
Marzę o stworzeniu Festiwalu im. T. Wesołowskiego, gdzie będą grane jego utwory. Takiej inicjatywy dopominają się starsi akordeoniści. Wesołowski jest dalej guru polskich akordeonistów. Młodzi go odkrywają, a starsi pamiętają.

 

Dlaczego według Ciebie Ci starzy akordeoniści są zapomniani?

Nie ma ich w mediach i nie gra się ich utworów w szkołach tak często, jak innych. Nie są jednak zapomniani. Zacząłem umieszczać w internecie muzykę i materiały z dawnymi mistrzami. Co jakiś czas dostaję telefony i wiadomości z podziękowaniami, ludzie dostarczają mi nowych informacji. Okazuje się, że pamiętają. Tylko na uczelniach się ich nie gra, a szkoda…


Na uczelniach, czy w szkołach muzycznych?

Na uczelniach. W szkołach muzycznych grałem, bo ich utwory są w wydawnictwach PWM. Te utwory to polski folklor – ten sam, którym zachwycał się Chopin. Warto więc sięgać do źródeł, na oberkach i polkach też można nieźle wyćwiczyć technikę.

 

Według mnie na akademiach muzycznych nie ćwiczymy techniki, tylko bardziej ekspresję.

Piazzolla, Tiersen, Zołotariew też są w porządku, ale chciałbym, by studenci tez pamiętali o polskich wirtuozach, nie tylko takich akordeonistach, jak Krzanowski, czy Przybylski. W latach 60-tych i 70-tych grano na uczelniach kompozycje ludowe, polskie, później tego zaniechano.

Ja mam tylko pierwszy stopień, ale mam też ogromną miłość do akordeonu. Chcę pokazywać wszechstronność tego instrumentu. Mój zbiór płyt zawiera różnorodną muzykę akordeonową. Nie tylko tę polską, chcę mieć wszystko, co związane jest z akordeonem.

 

Które z nagrań są Twoimi ulubionymi?

Ostatnio słucham akordeonowych wykonań Bacha, Chopina. Lubię słuchać akordeonu w kompozycjach klasycznych.

 

A polscy akordeoniści?

Nagrania prof. Mądrawskiego, prof. Olczaka, Pawła Nowaka, Pawła Janasa oraz Jacka Grekowa wprawiają mnie w zachwyt. Z Jackiem Grekowem zaprzyjaźniłem się, dał mi wszystkie swoje płyty w prezencie i dla mnie są rewelacyjne, często ich słucham.

 

A sam planujesz coś nagrać?

Tak, ludzie pytają się mnie o to. Chciałbym nagrać płytę z utworami Wesołowskiego i Bieżana, lecz ciężko jest z ludźmi do takiego projektu. Jeśli już są to daleko…

 

Gdzie można Cię teraz usłyszeć w najbliższym czasie?

Gram krótkie recitale na każdym zjeździe, występuję też z Trio Kozaki. Gramy sporo imprez dla firm, typowe recitale akordeonowe. Lokalne telewizje się tym interesują, chcą bym nagrywał krótkie audycje propagujące akordeon.

 

Gdzie widzisz siebie i grupę świat akordeonu w marcu 2016 roku?

Chcemy robić zjazdy we współpracy ze szkołami muzycznymi i akademiami oraz różnymi instytucjami kultury. Poza tym planujemy być patronem płyt. Grupa powoli staję się małą instytucją, mamy swoje gadżety, materiały. Trzeba poważnie myśleć o rejestracji.

Gdzie siebie widzę? Sam do końca nie wiem! Być może jutro przejedzie mnie samochód… nie wybiegam aż tak daleko w przyszłość!

 

 


Wywiad przeprowadził: Mateusz Doniec