• Wszystko o akordeonie

  • Wywiady

  • Relacje z koncertów

  • Recenzje płyt

  • Sprzęt

Polski Portal Akordeonowy

akordeon.pl

Całe życie z akordeonem - Grayson Masefield dla PPA!

24.02.2015r.

 Grayson Masefield - wybitny nowozelandzki akordeonista, którego gra zachwyca wszystkich miłośników akordeonu. Współpracuje z Polskim Portalem Akordeonowym od kilku lat.

 

Dlaczego akordeon?

Szczerze mówiąc nie miałem wyboru. Mój dziadek importował akordeony do Nowej Zelandii, przez co byliśmy "akordeonową rodziną". Moja mama i jej bracia (jednym z nich jest Harley Jones - założyciel accordions.com) grali na akordeonie. Co więcej, dzięki umiejętnościom gry na akordeonie mama poznała tatę - też akordeonistę. 

 

Często wspólnie muzykujecie?

Niestety nie. Mieszkam w Europie już od 8 lat i bardzo rzadko się widujemy. Często jednak myślę o rodzinnym muzykowaniu. Wspólnie z mamą zagrałem w "World Accordion Orchestra" podczas Coupe Mondiales w Szanghaju, Spoleto i Salzburgu. Mama jest też delegatem Nowej Zelandii.

 


Czy akordeon to popularny instrument w Twojej ojczyźnie?

To nie jest tradycyjny instrument, więc nie jest zbyt popularny. Mamy jednak przyzwoitą liczbę znakomitych muzyków. Mamy kilka akordeonowych orkiestr oraz cykliczne konkursy organizowane przez Nowozelandzkie Stowarzyszenie Akordeonistów. 

 


Dlaczego rozpocząłeś naukę we Francji?

Po ukończeniu szkoły średniej rozpocząłem kurs na Auckland University i zacząłem myśleć poważnie o byciu zawodowym muzykiem. W 2005 roku byłem uczestnikiem Coupe Mondiale w Portugalii. Wydawało mi się, że nieco odstawałem od innych. Była to moja pierwsza możliwość rywalizowania w międzynarodowych zawodach i zobaczenia na własne oczy jak wiele wydobywają z akordeonu moi rówieśnicy. Te wszystkie doświadczenia dały mi niezwykle dużo siły i motywacji do tego, by ćwiczyć, starać się i rozwijać. Podczas tego konkursu wydarzyła się jeszcze jedna ważna rzecz...

 

Poznałeś Frederica Deschampsa?

Tak. Fred znał moją rodzinę z poprzednich edycji Coupe Mondiale. Zaoferował mi miesięczne warsztaty we Francji, które miałyby mnie przygotować do kolejnej edycji konkursu. "Jeden miesiąc" bardzo szybko przerodził się w "wiele miesięcy", a na owoce naszej współpracy nie trzeba było długo czekać - w 2008 roku zwyciężyłem w Bośni i Hercegowinie. 

 

W swoim dorobku masz też zwycięstwo na Roland V-accordion Festival. Lubisz grać na akordeonie cyfrowym? Jakie według Ciebie są najważniejsze różnice pomiędzy akordeonami klasycznymi, a cyfrowymi?

Myślę, że akordeony cyfrowe to wielki krok naprzód. Roland przygotował instrumenty, które każdy może dostosować bardzo indywidualnie i wydobywać z nich fantastyczne brzmienia. Jest oczywiście ogromna różnica pomiędzy klasycznymi instrumentami, a cyfrowymi. Według mnie dwie najważniejsze to mechanika oraz przeznaczenie. Dla mnie akordeony cyfrowe nie zostały skonstruowane po to, by grać na nich literaturę akordeonową. One mają poszerzać nasz i tak szeroki już repertuar. Tylko na akordeonie cyfrowym stworzymy efekt kwintetu z bandoneonem grającego muzykę Piazzolli, wydobędziemy brzmienia techno/house, czy zastąpimy całą orkiestrę symfoniczną. Tutaj nie ma ograniczeń, możemy stworzyć wszystko. Przyda się nam jednak cierpliwość i kreatywność. 

 

Frederic Deschamps doprowadził Cię do wielkich sukcesów. Czy to najlepszy nauczyciel, z jakim pracowałeś?

Nie lubię określać nauczycieli jako najlepszych, czy najgorszych. Każdy, z którym pracowałem dołożył własną cegiełkę w mojej edukacji. Frederic miał na mnie największy wpływ. Zajął się mną gdy byłem przeciętnym akordeonistą i uczynił ze mnie "international level" w bardzo krótkim czasie. Jego praca jest imponująca, a ja jestem szczęściarzem, że go spotkałem. Jestem dumny z bycia jego uczniem. 

 

Dziękuję za wywiad, życzę kolejnych sukcesów!

Pozdrawiam akordeonistów z Polski! 

 


Wywiad przeprowadził: Mateusz Doniec